Marcin wrócił do domu późnym afternoon. Był zmęczony po długim dniu w pracy i myślał tylko o herbacie i kanapce. Kiedy przechodził obok skrzynki pocztowej, zatrzymał się. Coś przykuło jego attention.
W skrzynce leżała envelope — bez znaczka, bez adresu nadawcy. Tylko jego imię, napisane odręcznie, drżącą ręką.
Marcin wziął kopertę i wszedł do mieszkania. Usiadł przy stole i przez chwilę po prostu patrzył na nią. Serce biło mu szybciej niż zwykle.
W końcu otworzył envelope. W środku była tylko jedna kartka. Napisano na niej kilka words: „Wiem, gdzie byłeś w last piątek. Musimy talk.”
Nie było podpisu.
Marcin odłożył kartkę na stół i spojrzał przez okno. Na ulicy było pusto. Tylko stara street lamp migotała w ciemności.
— Co to ma mean? — mruknął do siebie.
Sięgnął po telefon żeby zadzwonić do swojego friend Tomka. Ale zanim zdążył wybrać numer, telefon zawibrował. Przyszła message. Numer był unknown.
Wiadomość zawierała tylko jedno słowo: „Pamiętasz?”
Marcin powoli odłożył telefon. Tej nocy herbata wystygła nienapita.